Epilog - Ewolucja techniki kleinowskiej - Krakowska Szkoła Psychoterapii Psychoanalitycznej

Przejdź do treści

Menu główne:

Biblioteka
Robert Hinshelwood
EPILOG – EWOLUCJA TECHNIKI KLEINOWSKIEJ

Obecnie psychoanalitycy kleinowscy mogą spoglądać wstecz na długą linię rozwoju z wieloma fazami, w których różnego rodzaju pacjenci znajdowali się w centrum badań: dzieci; pacjenci ze stanami depresyjnymi; pacjenci schizofreniczni ze sfragmentowanymi umysłami; a ostatnio, pacjenci borderline w impasie, do których trudno dotrzeć. Każda faza pobudzała nowe sposoby myślenia teoretycznego, potem doskonalenie techniki, aż wreszcie nowe problemy kliniczne zaczynały przesuwać się do centrum klinicznego zainteresowania, by stworzyć następną fazę.
Do pewnego stopnia psychoanalityków kleinowskich można by krytykować za niespójność. Początkowo słynęli z głęboko wnikających interpretacji bardzo wczesnych fantazji małego dziecka – heroicznych, przenikliwych i wspaniale spekulatywnych. Teraz są rzecznikami drobiazgowej wrażliwości na mikroskopijne, drobnoziarniste reakcje pacjenta na interpretacje. Aby wyjaśnić poczynione postępy w praktyce klinicznej, oraz podkreślić obecny styl, pokrótce streszczę trzy etapy rozwoju tej praktyki:

1. Obiekty małego dziecka.
Melanie Klein miała słuszne powody do dumy ze swojej techniki zabawy z dziećmi. Technika ta przyczyniła się do ustanowienia analizy dziecięcej oraz niektórych z największych teoretycznych przełomów. W Rozdziale 4 widzieliśmy szczegółowo, jak Klein zastosowała freudowską interpretację snów do zabawy dzieci. W tamtym czasie Klein była szczególnie rygorystyczna w kwestii paradygmatu procesu podczas sesji: skojarzenia-interpretacja-reakcja. Kliniczną siłą Klein była zdolność obserwacji tego procesu w bardzo szczegółowy sposób; nadało to szczególny kliniczny akcent pismom brytyjskich psychoanalityków, zwłaszcza tym, którzy byli bliscy Klein.
Dzieci w ogólności, a zwłaszcza te w terapii psychoanalitycznej, pojmują swoje doświadczenia (a zatem też swoją zabawę) w kategoriach części ciała, które odkrywają i o które się niepokoją. Klein przyjęła używane przez Abrahama pojęcie „częściowego obiektu”. Określało ono raczej funkcję niż faktyczną, zidentyfikowaną osobę. Kiedy matka karmi swoje małe dziecko, w umyśle dziecka zostaje ograniczona po prostu do karmiącej „matki” – często określanej jako „pierś”. Innym obiektem byłaby inna wersja matki jako odrębnej funkcji – na przykład matka „toaletowa”, do której małe dziecko wyładowuje swoje trujące [obrzydliwe] doświadczenia i/lub złe obiekty. Zatem świat małego dziecka jest pełen obiektów, które mają pojedynczą funkcję, które – w obiektywnym sensie – są tylko częścią całej osoby. Abraham odróżniał miłość do obiektu częściowego – miłość do czegoś, co zapewnia dziecku pojedynczą satysfakcję – od miłości do całego obiektu, w której małe dziecko może doświadczyć złożonych figur z wieloma funkcjami, z których niektóre są dobre dla niego, a niektóre złe. Taka mieszana „cała” figura stanowi centrum uwagi pozycji depresyjnej, oraz tych mieszanych uczuć. Wtedy małe dziecko kocha obiekt, cały obiekt dla niego samego, a nie tylko dla tego, co ten obiekt dla niego robi.
W rezultacie było szerokie zainteresowanie interpretowaniem nieświadomych fantazji, które dotyczyły obiektów częściowych, takich jak „pierś” czy „penis” – oraz z reguły ich funkcji. Ten rodzaj podejścia osiągnął swoją kulminację w koncepcjach pozycji depresyjnej, w której części zaczynają się łączyć i mieszać, a zinternalizowane obiekty są wchłaniane do ego jako obiekty częściowe. Również w tej fazie Klein pozostawała stale w stanie szoku związanego z tym, jak wiele destrukcyjności jest w dzieciach, więc interpretacje opierały się na odsłonięciu negatywnych impulsów, które generowały tak wielki lęk u dziecka. Jak widzieliśmy, miało to niezwykły efekt w wielu przypadkach. Chociaż Klein nadal pisała o swojej technice zabawy w 1955 roku, technika kleinowska miała wtedy się już zmienić.

2. Proces psychotyczny   
Interpretacja obiektów częściowych została trochę zmodyfikowana w latach 50. i 60. XX wieku, gdy kleinowscy psychoanalitycy pracowali z pacjentami schizofrenicznymi. Idąc śladem artykułu Klein (1946) na temat mechanizmów schizoidalnych, nastąpiła nagła świadomość części selfu, z którymi również można było wchodzić w relacje w różny sposób, jak widzieliśmy w Rozdziałach 7 i 8. Na dodatek bardzo wzrosła świadomość procesów, za pomocą których regulowany jest umysł małego dziecka, zwłaszcza procesów destrukcyjnych. Uznano, że rozszczepienie i identyfikacja projekcyjna to sposoby na organizację doświadczenia pacjenta poprzez bezpośrednią zmianę struktury jego umysłu. Jednocześnie prace Klein, a także Rosenfelda, Segal i Biona, pokazały, że podmiot zdaje sobie sprawę z tych procesów (chociaż nieświadomie) i potrafi przekazywać swoje związane z nimi niepokoje analitykowi, który może przedstawiać pacjentowi interpretacje dotyczącego tego, co się z nim dzieje. Rozwinięto bardzo daleko idące interpretacje zdolności pacjenta do rozszczepienia i projektowania części selfu na obiekty, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, a pacjentom bezceremonialnie przedstawiano ich impulsy destrukcyjne. Widoczne szaleństwo tych impulsów było proporcjonalne do szaleństwa pacjentów. Intensywność tego złośliwego procesu destrukcyjnego była tak zadziwiająca i niepokojąca jak agresja u dzieci. Został on naświetlony w 1957 roku przez Klein w jej opisie zawiści jako klarownego dalszego dowodu na pierwotną destrukcyjność. Interpretacja tych form destrukcyjności, szczególnie zawiści, doprowadziła kleinowskich psychoanalityków do przesadnie sztywnego zwalczania pozornych oporów wobec analityka. Poczucie, że psychoanaliza kleinowska jest wewnątrzanalitycznym sporem czy bitwą zaczęło stawać się wtedy legendarne. Teraz to się jednak zmieniło, być może całkiem radykalnie.

3. Przeciwprzeniesienie   
Nie tylko sami terapeuci byli często zaszokowani śmiałą [ryzykowną] głębią interpretacji obiektów częściowych i psychotycznych ataków na samego siebie – jest możliwe, że również pacjenci byli tymi interpretacjami wysoce zaniepokojeni. Ale być może bardziej niż cokolwiek innego centralne znaczenie destrukcyjności w interpretacjach często budziło, przynajmniej u nie-psychotycznych pacjentów (i u nie-kleinowskich odbiorców artykułów) poczucie antagonistycznego podejścia między analitykiem a pacjentem. W ostatnich latach nastąpiło duże przekierowanie uwagi na antagonistów wewnątrz świata pacjenta. W każdym razie najnowszy trend jest taki, by „rozmawiać z pacjentem, szczególnie nie-psychotycznym pacjentem, mniej w kategoriach struktur anatomicznych (pierś, penis), a bardziej w kategoriach funkcji psychologicznych” (Spillius, 1988, s. 9).
Do pewnego stopnia reprezentuje to powrót, przejście od pracy z pacjentami psychotycznymi do dalszych badań z pacjentami nie-neurotycznymi, zwłaszcza z osobowościami typu borderline. Stopniowe zrozumienie [uznanie] wśród całej społeczności psychoanalitycznej, że analityk ma życie emocjonalne z pacjentem, doprowadziło kleinistów do sformułowania interakcji przeniesieniowo/przeciwprzeniesieniowej we własnych kategoriach – a w szczególności w kategoriach relokacji między jednostkami znaczących elementów swojej budowy umysłowej, czyli identyfikacji projekcyjnej. Rozpoznanie bardziej łagodnych form identyfikacji projekcyjnej doprowadziło do modyfikacji nacisku na destrukcyjność, oraz próby formułowania zrównoważonych interpretacji, kładących równy nacisk także na pełne miłości uczucia. W rzeczy samej taka równowaga już dawno temu była zalecana w artykule Joan Riviere, który był być może pierwszym kleinowskim tekstem na temat patologicznych organizacji: „miłość do obiektu wewnętrznego trzeba znaleźć za poczuciem winy” (Riviere, 1936b, s. 151). Miłość jest równie potężnym źródłem fantazji co destrukcyjność.

Dziedzictwem pracy z pacjentami psychotycznymi jest fascynacja procesami zachodzącymi tu i teraz w umyśle pacjenta, sposobem w jaki rozwiązuje się interakcję między miłością a nienawiścią, w jaki jednostka zmaga się z tą interakcją. Stwierdzono, że problemem pacjenta psychotycznego nie tyle są jego neurotyczne trudności i to, jak się przed nimi broni – jest dużo gorzej: taki pacjent radzi sobie ze swoim neurotycznym problemem niszcząc tę część swojego umysłu, która zawiera te doświadczenia i mogłaby je sobie uświadomić. Te ataki są prowadzone na oczach analityka. Chociaż kleinowscy psychoanalitycy – z kilkoma godnymi uwagi wyjątkami – nie leczą już regularnie pacjentów psychotycznych, uwaga poświęcana stanowi funkcji umysłowych (oraz integralności selfu) przetrwała wraz z uwagą, jaką się poświęca treści tych funkcji. Innym dziedzictwem pracy z pacjentami psychotycznymi jest studiowanie poznawania, myślenia i uczenia się, a to zmieniło trochę postrzeganie procesu psychoanalitycznego. Zamiast analityka, jako swego rodzaju karmiącej piersi, weszła inna jego wersja: psychoanalityk jako rozumiejący obiekt, zapewniający pewną formę prawdy, która działa jak pokarm dla umysłu, potrzebny do mentalnego rozwoju.
Zalecenie Biona, by porzucić pamięć i pragnienie (Bion, 1967), pochodzące z jego doświadczeń w pracy z zaburzeniami myślenia u schizofreników, wywarło potężny i długotrwały wpływ: oswobodziło kleinowskich psychoanalityków od zbyt niewolniczego zwracania uwagi na pochodne przeszłości i ich odgrywanie w teraźniejszości. To zrodziło napięcie między, z jednej strony pracą z bezpośrednim procesem w tej chwili, a – z drugiej strony – interpretowaniem rekapitulacji przeszłości w przeniesieniu. Różni członkowie kleinowskiej grupy psychoanalityków przyjmują różne stanowisko w tej kwestii.

Sekretariat KSPPAdres: 31-061 Kraków, ul. Mostowa 2, lok. 13.Konto bankowe
wtorki: od 18.15. do 21.15.
Tel. 12 430 56 09
poczta@kspp.edu.pl34 1160 2202 0000 0000 2653 6288
środy: od 18.15. do 20.45.
Ostatnia edycja strony w dniu:
17.08.2017 r.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego