Wewnętrzny gang - Krakowska Szkoła Psychoterapii Psychoanalitycznej

Kraków, ul. Śliska 16, lok. 2
576 305 609
poczta@kspp.edu.pl
Przejdź do treści
Czytelnia
ROBERT HINSHELWOOD
Wewnętrzny gang - Herbert Rosenfeld

Przykład: Mężczyzna, który miał 2,7 metra wzrostu.

Pacjent  Rosenfelda był biznesmenem, który czasami musiał wyjeżdżać na krótko z  Londynu i często wracał zbyt późno w poniedziałki, by zdążyć na swoją  sesję psychoanalityczną. W czasie tych wyjazdów spędzał weekendy z  poznanymi kobietami, a jego psychoanaliza dotyczyła jego problemów z  nimi. Rosenfeld stwierdza, że był to wyraźnie acting-out, tzn.  uwodzenie kobiet było działaniem, w którym pacjent wyładowywał swoje  uczucia. Forma działania zastępowała lęk lub napięcie, które mogły mu  uświadomić jego ukrytą udrękę związaną z byciem daleko od analityka i  opuszczaniem sesji.[1] Jego wrażliwa strona, zaniepokojona separacją lub  opuszczeniem sesji, była wykluczona z jego świadomości – ewakuowana w  formie działania (krótkich romansów) pozostawała poza świadomością:
 
…dopiero  gdy po takich weekendach pacjent regularnie relacjonował mordercze  działania w swoich marzeniach sennych stało się jasne, że w jego  zachowaniach acting-out były ukryte gwałtownie destrukcyjne ataki na analizę i analityka.
 
Zatem  psychoanalityk mówi nam, że pacjent nie tylko wypełnia przerwy i  nieobecności substytucyjną figurą – uwodzonymi kobietami, które mają  zastąpić psychoanalizę. To jest bardziej alarmujący problem, który  dotyczy nieświadomej fantazji, w której pacjent prowadzi destrukcyjne  ataki na swoją analizę. Wydaje się, że w równej mierze ma romans ze  swoją destrukcyjnością, co z kobietami:
 
Początkowo pacjent nie chciał przyjąć, że jego weekendowy acting-out  zabija analizę, a przez to blokuje jej postępy, jednak stopniowo  zmienił zachowanie, a analiza stała się bardziej efektywna i pacjent  mówił o znacznej poprawie w niektórych swoich związkach osobistych i  działaniach biznesowych. Jednocześnie pacjent zaczął się skarżyć, że ma  często zaburzony sen i budzi się w nocy z gwałtownym kołataniem serca,  które nie pozwala mu potem zasnąć przez kilka godzin.
 
To przypomina lęki nocne niektórych dziecięcych pacjentów omawianych w pierwszych rozdziałach – na przykład Erny (zob. Kompleks Edypa u Erny,  s. 53), która stosowała wyrafinowane nocne rytuały, aby zwalczyć lęki  nocne i zasnąć. Co ciekawe, problem destrukcyjności tego pacjenta jest  wyrażony w kategoriach części jego ciała:
 
W  czasie tych napadów lęku pacjent miał poczucie, że jego ręce nie należą  do niego; ręce wydawały mu się gwałtownie destrukcyjne, jakby chciały  coś zniszczyć, rozrywając to, i były zbyt potężne, by mógł je  kontrolować, zatem musiał się im poddać.
 
Widzimy  tu wyraźny konflikt wewnątrz osobowości pacjenta, w którym jego część,  która wydaje się nieprzeparcie destrukcyjna, przejmuje nad nim kontrolę.  Nieświadomy komunikat pojawił się potem w marzeniu sennym:
 
Potem  pacjent miał sen, w którym występował bardzo potężny i arogancki  mężczyzna. Człowiek ten miał 2,7 metra wzrostu i z naciskiem żądał  absolutnego posłuszeństwa. Skojarzenia pacjenta pokazały wyraźnie, że  ten mężczyzna reprezentuje część jego osobowości i jest związany z  destrukcyjnymi, obezwładniającymi uczuciami w jego rękach, którym  pacjent nie może się oprzeć. Zinterpretowałem to tak, że pacjent  postrzega tę omnipotentną, destrukcyjną część siebie jako supermana,  który ma 2,7 metra wzrostu i jest zdecydowanie zbyt potężny, by mu się  sprzeciwić… Pacjent wyparł się tego omnipotentnego selfu, co wyjaśniało  poczucie obcości jego rąk w czasie nocnych napadów lęku. Wyjaśniłem  dalej, że ten rozszczepiony self jest infantylną, omnipotentną częścią,  która twierdzi, że nie jest małym dzieckiem, tylko jest silniejsza i  potężniejsza od wszystkich dorosłych, a zwłaszcza od matki i ojca, a  teraz od analityka. Dorosłe self pacjenta było tak całkowicie  zdominowane, a zatem osłabione, przez te omnipotentne naciski, że  pacjent czuł, że nie ma siły, by walczyć z destrukcyjnymi impulsami w  nocy. Pacjent zareagował na tę interpretację ze zdziwieniem i ulgą, a po  kilku dniach stwierdził, że czuje się bardziej zdolny do kontrolowania  swoich rąk w nocy.

Interesuje nas ta reakcja ulgi. Zdaje się potwierdzać przedstawioną interpretację tego stanu wewnętrznego.

Wydaje  się, że tak jak u innych, podobnych pacjentów, mamy tu nieodparty  przymus, żeby się poddać (być absolutnie posłusznym) destrukcyjnej i  wyższościowej (2,7 m wzrostu, itd.) części selfu. W tym przypadku  wewnętrzna jakość dominującego podmiotu została bardzo konkretnie  wyrażona przez identyfikację z rękami pacjenta. Ta identyfikacja rąk  przypomina trochę przykład, w którym mężczyzna bił swoje pośladki, aby  ukarać swojego dominującego ojca, który stał się tą jego częścią (zob. Mężczyzna, który atakował swoje pośladki, s. 66).

W  zwykłym narcyzmie libido (miłość) jest skierowane na self (zob.  Rozdział 1). Ale tu to raczej destrukcyjność, a nie miłość, koncentruje  się na selfie. Pojawiają się omnipotentne, wyższościowe i dominujące  postawy, które nalegają na idealizację destrukcyjności i nieprawdy. W  tym destrukcyjnym (lub negatywnym) narcyzmie, kwestionuje się zwykłe  oceny życia i śmierci. Tak dalece, jak zwykłe oceny afirmują życie,  kwestionowanie ich – tak jak w narcyzmie negatywnym – jest przejawem  instynktu śmierci. To jest postawa przeciwna życiu, subtelne wywracanie  zwykle przyjmowanych wartości (perwersja). Powstaje system postawiony na  głowie, w którym to, co jest odczuwane jako „dobre”, jest potępiane  przez pacjenta jako „złe”; a to, co pacjent odczuwa jako „złe”, jest  ogłaszane jako „dobre”. Ma to głęboko perwersyjny charakter; a prawdziwe  perwersje seksualne mogą się łączyć z tymi systemami moralnymi, które  nabierają pewnego seksualnego ładunku.[2]

--------------------------------------------------------------------------------
[1]  „Acting-out” jest terminem używanym przez Freuda i oznacza wyładowanie  energii mentalnej w formie działania, aby zapobiec temu, by została ona  użyta w myśleniu i świadomości – jeśli taka świadomość byłaby bolesna. W  kategoriach, które przyjęliśmy w ostatnich rozdziałach tej książki  „acting-out” jest związane z wysuniętą przez Biona ideą ewakuacji stanów uczuciowych lub części umysłu (zob. Rozdziały 7 i 8).
[2]  Te kleinowskie obserwacje mają dość istotne implikacje dla filozofii  moralnej. Systemy zwykle przyjmowanych wartości oraz perwersyjnych  wartości wydają się czerpać część swojej intensywności z instynktu życia  i instynktu śmierci. W tym ujęciu wydaje się, że istnieją bezpośrednie  dowody na istnienie pewnego przyrodzonego, biologicznego czynnika w  moralności i etyce.

Wróć do spisu treści