Spowiedź to nie psychoterapia - Krakowska Szkoła Psychoterapii Psychoanalitycznej

Kraków, ul. Śliska 16, lok. 2
576 305 609
poczta@kspp.edu.pl
Przejdź do treści
Czytelnia
TOMASZ FRANC OP
Spowiedź to nie psychoterapia
2014

Trzeba  jasno powiedzieć, że spowiedź nie jest psychoterapią i odwrotnie, pomoc  terapeuty nie może zastąpić posługi spowiednika, jednakże by to  zrozumieć warto zastanowić się jaką rolę mogą one odgrywać w życiu osoby  religijnej.
Wokół  psychoterapii, w środowisku osób wierzących narosło bardzo dużo  podejrzliwości, tę formę pomocy posądza się o to, że próbuje ingerować w  sferę duchową człowieka. Niestety, także wśród terapeutów spowiedź  często postrzegana jest jako magiczny rytuał mający za zdanie poradzić  sobie, niejako automatycznie, z pojawiającym się poczuciem winy.  Tymczasem zarówno sakrament pojednania jak i praca terapeutyczna nad  samym sobą mogą współistnieć z korzyścią dla spowiadającego się i  pacjenta zarazem.

Inny cel
Spowiedź  z samej swojej natury jest sakramentem, którego celem jest przywrócenie  ładu wewnętrznego w sferze zachowań i myśli spowiadającego się i  odniesienie jego życia do kontekstu duchowego, to znaczy, w tym wypadku  do pojednania z Bogiem i wspólnotą Kościoła, reprezentowaną przez  spowiednika.
Można  powiedzieć, że sakrament pokuty działa wielowymiarowo. W pionie,  skierowany ku Bogu i w poziomie, ku drugiemu człowiekowi. Dla odmiany,  celem terapii jest poszerzanie i pogłębienie wewnętrznej siły “ja”  pacjenta, który w ten sposób może podejmować coraz bardziej samodzielne i  odpowiedzialne decyzje co do swojego życia, bez kontekstu odwoływania  się do autorytetu duchowego.
Oczywiście,  w terapii nie oznacza to pozbycia się jakichkolwiek norm, ale uzdalnia  pacjenta do poddawania ich weryfikacji, a gdy trzeba krytyce. Spowiedź  dotyka przestrzeni intymnych wydarzeń z życia człowieka, niepowodzeń i  błędów, zwanych grzechami, które poddawane są ocenie i odnoszone do norm  oraz wartości absolutnych.
Spowiadający  się korzysta z mądrości wspólnoty, jaką jest Kościół, z którą się  utożsamia i której zasady życia pragnie wypełniać. Stąd spowiedź jest  praktyką indywidualną, ale przeżywaną w odniesieniu do wspólnoty.

Inna droga
Motorem  zmian dokonywanych w spowiedzi i w terapii są osobiste decyzje. Siła do  ich realizacji czerpana jest z motywacji zakorzenionej w konkretnym  cierpieniu. Chroni to spowiedź od bycia pustym, nic nie znaczącym  rytuałem, a terapię od stania się egocentrycznym procesem, nakierowanym  tylko na własne samodoskonalenie.
Człowiek  cierpiący, to ten, który potrzebuje lekarstwa i lekarza. W obydwu  analizowanych rzeczywistościach zmiana dokonuje się dzięki słowom. W  przypadku spowiedzi, dla osoby wierzącej, tym ostatecznym słowem, które  słyszy, pomijając osobisty wkład spowiednika, jest słowo pojednania,  które w sakramencie ma wymiar boski.
W  terapii, słowa które leczą odnoszą się do wewnętrznych struktur  osobowości pacjenta, zbudowanych wokół wczesnodziecięcych wspomnień i  relacji. Terapeuta jest tym, który towarzyszy pacjentowi, przyjmuje go,  ale jednocześnie odnosi to, co usłyszy z powrotem do życia samego  pacjenta. Tym samym, można powiedzieć, że w przeciwieństwie do  sakramentu opierającego swoją skuteczność w znacznej mierze na działaniu  łaski Bożej, nie umniejszając wartości jednego z warunków dobrej  spowiedzi jakim jest mocne postanowienie poprawy, terapia jest pewnego  rodzaju “samoleczeniem”.

Kiedy razem, kiedy osobno
Podkreślenie  różnic pomiędzy psychoterapią a spowiedzią, nie ma charakteru  wykluczającego jedno czy drugie, można raczej mówić o pewnego rodzaju  współpracy.
Czasem,  obecność psychoterapii, zgodnie z maksymą „w zdrowym ciele, zdrowy  duch”, jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju duchowego.
Oczywiście  nie można w tym artykule stworzyć wyczerpującej listy takich sytuacji,  niemniej warto zwrócić uwagę na te, które wydają się najczęstsze. Otóż,  zdarza się, że pomimo podejmowanych wysiłków poprawy, człowiek popełnia  te same grzechy. Jeżeli zaczyna to nabierać charakteru wewnętrznego  przymusu, staje się uzależnieniem, to sama łaska sakramentu może okazać  się niewystarczająca w tym, żeby wydobyć go z przymusu powtarzania.
Częstą  sytuacją jest też pojawiająca się nadwrażliwość sumienia, związana z  doświadczeniem skrupułów, roztrząsaniem nawet najdrobniejszych,  nieistotnych z punktu widzenia życia duchowego szczegółów. W języku  psychoterapii takie chorobliwe uwrażliwienie nazywa się zaburzeniem  obsesyjno kompulsywnym, w leczeniu którego niezbędne może być nawet  stosowanie farmakoterapii.
Psychoterapia,  oprócz pomocy w leczeniu zaburzeń, może spełnić jeszcze jedną  pożyteczną rolę w rozwijaniu życia wewnętrznego osoby wierzącej. Nawet  jeśli penitent nie boryka się z większymi problemami natury emocjonalno  psychicznej, może w procesie psychoterapii, doświadczając korektywnego  związku terapeutycznego, przepracować swoją zdolność do tworzenia  głębokiej i satysfakcjonującej więzi, a także pracując nad historią  swojego życia, odnowić wewnętrzny obraz rodziców. Tak podjęte wysiłki  mogą mieć pozytywny wpływ na wewnętrzne, duchowe przeżycia wierzącego  pacjenta, który w twórczy sposób może zadać sobie pytania: jaką rolę w  jego życiu pełni Bóg i jaki wpływ na kształtowanie się obrazu Boga,  miało jego wychowanie, więź z rodzicami, a szczególnie z ojcem.

Istotny szacunek
By  można było mówić o współpracy pomiędzy spowiedzią a terapią istotne  jest zachowanie wzajemnego szacunku polegającego na uznaniu swoich  specyficznych wartości i granic.
Z  jednej strony spowiadający się, a także spowiednik może w bardzo  niezdrowy sposób “zamadlać” problem, lub w przypadku tego drugiego,  kreować się na wszechmocnego i wszechwiedzącego decydenta w sprawach  boskich i ludzkich. Takie postępowanie prowadzi nie tylko do braku  osobistego rozwoju człowieka, ale wręcz do pogłębiania jego wewnątrz  psychicznych problemów. Spowiedź staje się wtedy nie sakramentem  nawrócenia, ale utrwalenia patologii pod płaszczykiem sakralności.
Z  drugiej strony, nie bez winy pozostają tacy terapeuci, którzy redukują  przestrzeń ludzkiego funkcjonowania tylko do wymiaru psychiki i emocji, a  gdy ich pacjent, wnosi tematy duchowe, nie dość, że nie stać ich na  uznanie swojej niekompetencji w tym obszarze i odesłanie do duchownego,  to wręcz dyskredytują i ośmieszają ten wymiar ludzkiego funkcjonowania,  uznając go za przejaw infantylności swojego pacjenta.

Wspólny cel
Pisząc  powyżej o różnych celach, właściwych terapii i spowiedzi, paradoksalnie  nie można zaprzeczyć, że istnieje jeden ich wspólny cel. Wyraża się on w  znaczeniu terminu „psychoterapia”. Słowo to, tłumaczone z języka  greckiego oznacza: „leczenie duszy”.
Choć  pojęcie „dusza” inaczej będzie rozumiane przez teologa, inaczej przez  psychoterapeutę, to jednak dotyczy tego samego człowieka, dla którego  szczęścia, wewnętrznej integracji i dobra czerpanego z relacjach  międzyludzkich, spowiednik i psychoterapeuta powinni ze sobą  współpracować.

Artykuł ukazał się wcześniej na portalu Stacja7.pl https://stacja7.pl/wiara/spowiedz-to-nie-psychoterapia-2/
Wróć do spisu treści