Zapomniane ciało - Krakowska Szkoła Psychoterapii Psychoanalitycznej

Kraków, ul. Śliska 16, lok. 2
576 305 609
poczta@kspp.edu.pl
Przejdź do treści
Czytelnia
EDYTA BIERNACKA
Zapomniane ciało. Kobiece opracowanie traumy.
2011

Jest taki wiersz Sylwii Plath, w którym opisuje ona pewną przemianę postrzegania rzeczywistości. Oto jego fragmenty:
„Bez skazy, jak światło dnia, stałam patrząc
Na schylone karki koni, rozwiane grzywy.
Ogony unoszone na tle zielonej
Zasłony jaworów. Słońce zapalało
Wieżyczki białej kapliczki nad dachami,
Utrzymując konie, chmury, liście
W jednym miejscu (…)
Wtem drzazga wpadła mi w oko,
Okrywając je mrokiem. Wtedy ujrzałam
Mgliste kształty w gorącym deszczu;
Konie falujące na zmiennej zieleni,
Obce jak wielbłąd dwugarbny lub jednorożec
(…)
Ani łzy, ani łagodne przemycie
Oka nie mogą usunąć pyłku;
I tak tkwił przez cały tydzień.
Obnoszę swe wielkie pragnienie cielesne,
Ślepa na przyszłość i przeszłość.
Śnię, że jestem Edypem.
Pragnę być, czym byłam,
Zanim łóżko i zanim nóż,
Agrafa ozdobna i maść
Ujęły mnie w nawias;
Chcę koni płynących na wietrze,
Miejsca i czasu poza umysłem.”[1]

Myślę,  że można rozumieć ten wiersz jako opis specyficznie kobiecego przeżycia  lęku wobec własnej seksualności, doznawania jej jako czegoś  dezintegrującego i zaburzającego. Ciało umieszcza nas w rzeczywistości, „ujmuje w nawias” bólu, pożądania, płci, śmiertelności. Jeśli nie można go zrozumieć, najsilniejsze  staje się pragnienie powrotu do „miejsca i czasu poza umysłem”. Jak  powiedziała jedna z moich pacjentek: „Nie mogę być kobietą. Dziewczynki  dorastają, ale kobiety się starzeją”.

W  swoim tekście o seksualności Phill Mollon pisał: „Seksualność budzi w  istotach ludzkich strach, bowiem jej biologiczny imperatyw zagraża  symbolicznej naturze naszego świata społeczno - kulturowego oraz naszej  osobowej tożsamości”. I dalej: „Porządek symboliczny polega na  oddzieleniu się od fantazjowanej fuzji z matką. Seks, dla odmiany, daje  obietnicę połączenia z ciałem drugiej osoby, co z założenia umieszcza go  poza dyskursem symbolicznym. Sprawia to, że seks staje się maksymalnie  pociągający, a jednocześnie potencjalnie przerażający, gdyż oznacza  śmierć i utratę symbolicznego self. (…) Sądzę, że seksualność przejmuje w  ten sposób wszystko, co zostało wyrzucone poza obszar języka –  wszystko, o czym w dzieciństwie nie można było mówić, wszelkie przeżycia  uznane za głupie i niewłaściwe – i tka z tego materiału swoje fantazje i  pożądania. Seksualność przypomina „pępek” marzenia sennego, o którym  pisał Freud –  stanowi dziurę w tkaninie symbolicznej; kusi, uwodzi i gromadzi to, co  zostało odrzucone i wypchnięte poza nawias symbolicznego self.”[2]

Seksualizacji  mogłoby więc ulegać wszystko, czego nie udało się nazwać. To nie jest  oczywiście nowa myśl, że seksualizacji ulegają doświadczenia  traumatyczne. Powtarzałam to wielokrotnie, tak samo jak zdania typu:  „sen jest królewską drogą do nieświadomości”, albo „superego jest  dziedzicem okresu edypalnego”. Myślę, że istotne jest to, że to  pacjentki – kobiety. To charakterystyczne  dla kobiet, że całe ich ciało łatwo staje się obiektem, używanym do  rozwiązania rozmaitych rozwojowych trudności.[3] W kontakcie z tymi pacjentkami powoduje to poczucie całkowitego owładnięcia ich przez własne ciała.      

W  swoim artykule zajmę się specyficznie kobiecymi trudnościami w  zintegrowaniu obrazu siebie jako istoty seksualnej. Spróbuję przyjrzeć  się skutkom przeżycia traumy i sposobowi, w jaki może naznaczać ona  doświadczenie swojego ciała. Postaram się także opisać i zilustrować za  pomocą materiału klinicznego specyficzne rozwiązanie tych dylematów,  które nazwałam idealizacją pasywności. Opiszę, jak identyfikacja z biernym, obojętnym obiektem prowadzi do unieważnienia doświadczenia obiektu.

Kobieca seksualność.
W  jednym z najbardziej wnikliwych, spośród znanych mi, tekstów na temat  kobiecej seksualności Doris Bernstein pisze: „Dziewczynka nie posiada  prostego dostępu do swoich genitaliów…) Nie może ich zobaczyć, tak jak  zobaczyć można genitalia chłopca. Fakt ten stwarza niezmierną trudność w  formułowaniu mentalnej reprezentacji części ciała, z której pochodzi  najbardziej intensywne fizyczne pobudzenie. (…) Dodatkowo, oprócz  trudności wizualnej pojawia się trudność w dostępności genitaliów dla  dotyku, dziewczynka nie jest bowiem w stanie ich dotykać w nie-seksualny  sposób, tak jak czyni to chłopiec. Stąd też dziewczynka nie nabywa  dotykowej, sensorycznej wiedzy o swoim ciele, która nie byłaby powiązana  w jakiś sposób, czy to w fantazji czy w realności, z czymś, co jest  zabronione. Co więcej, kiedykolwiek dziewczynka dotyka swoich  genitaliów, to doznania przenoszą się na inne części ciała, gdziekolwiek  się  dotyka, pobudza to inną część ciała. (…) To rozprzestrzenianie się  pobudzenia prowadzi do (…) lęku przed rozpadem. Rozwój wymaga by dziecko  mogło zdefiniować oraz mieć poczucie  jasności  własnego ciała jak i świata. Dotykanie, patrzenie, kontrolowanie,  manipulowanie oraz nazywanie (…) to zestaw, dzięki któremu dzieci  konstruują mentalne reprezentacje  swoich  ciał, zewnętrznego świata oraz ustanawiają swoją władzę i kontrolę nad  sobą, innymi ludźmi oraz przedmiotami. Jeśli faktycznie tak jest, że ego  u swych podstaw jest cielesnym ego, które jest nieodzownym łącznikiem  ze światem zewnętrznym, to rozproszone doświadczanie genitaliów  kobiecych musi posiadać znaczący wpływ na jego rozwój. (…) Język oraz  wyobraźnia są niezbędne, by kobiety mogły zbudować świat symboli, nad  którym mogą zapanować i którym mogą kierować.”[4]

W  analizie „Trzech esejów” Freuda Griselda Pollock pisze, że dla każdego  dziecka, niezależnie od płci, podstawowe doświadczenie popędowe, to  doświadczenie aktywności.[5]  Każde niemowlę ssie, oddycha, wydala i czerpie radość z poruszania się.  Także z tekstu Bernstein wynika, że ogromnie istotna jest możliwość  bycia aktywną wobec swojego ciała - „dotykanie, patrzenie,  kontrolowanie, manipulowanie oraz nazywanie”. Jeśli  doświadczenie własnej aktywności może zostać dobrze ugruntowane, jest  pomocą w okresie dojrzewania, kiedy dziewczęce ciało staje się źródłem  niepokoju i niepewności.

W  książce „Under the Skin” Alessandra Lemma opisuje inne doświadczenie,  które pomaga przezwyciężać dziewczynce lęk przed własnym ciałem. Nazywa  je doznaniem „bycia upragnioną”,[6]  przez matkę. „(…) uważam to za życiowo rozwojowe, aby mieć  doświadczenie bycia zdolnym do wzbudzania w innym – obiekcie pragnienia,  rozpoznania niezbędności self dla innego, jako dowodu, że self może być upragnione.”[7]  I dalej: „Dotykamy tu centralnego paradoksu: nie możemy zaspokoić  pragnienia matki, ale nosimy w sobie ślad jej pragnienia (lub braku  pragnienia) w swoim ciele. Od początku do końca życie jest  doświadczeniem bycia upragnionym przez innych. Łagodzi to ciosy zadane  naszej omnipotencji. Daje wytchnienie od - inaczej bezlitosnej -  konfrontacji z naszymi brakami. Zastępujemy utraconą, wczesną  omnipotencję poprzez odtwarzanie jej w chwili, w której czujemy się  upragnieni, kiedy czujemy się sami idealni dla drugiego, bo nas tak  bardzo pragnie.”[8]

Trauma w kobiecym ciele.
Wynikałoby  z tego, że jeśli dziewczynce zdarzy się trauma, to zdarzy się ona  osobie, która z powodu samej swojej natury ma ogromną trudność w  zdefiniowaniu i zintegrowaniu obrazu ciała. Strategia poradzenia sobie z  tym doświadczeniem musi być zatem dość skomplikowana. Można powiedzieć,  że dla dziewczynki, przeżywającej swoje ciało w rozproszony i niejasny  sposób, doznanie traumy może stać się najsilniejszym, a na pewno  najsilniej organizującym doświadczeniem, jedynym dostępnym rodzajem  poczucia tożsamości.

Często  spotykałam się z rozwiązaniem, w którym pacjentki odtwarzały swoje  urazy, wchodząc w rodzaj sado-masochistycznych rozegrań. Poszukiwanie  ekscytacji stawało się główną obroną przed bólem i nabierało w końcu  cech uzależnienia, z którym często nie można było konkurować,[9].  Jednak teraz myślę, że może źle rozumiałam niektóre z tych pacjentek.  Być może to, co brałam za poszukiwanie ekscytacji miało zupełnie inne  znaczenie. Być może naznaczało ich przeżywanie siebie, a w szczególności  przeżywanie swojej seksualności, w inny, głębszy sposób.

Myślę,  że trauma odbiera możliwość przeżycia bycia upragnioną. Dziecko czuje,  że jego ciało nie daje radości ani jemu samemu, ani nikomu innemu. Może  czuć, że jego ciało budzi w innych lęk, wrogość lub obojętność. W  relacji  naznaczonej traumą matka i dziecko nie mogą mieć zmysłowej przyjemności  płynącej z wzajemnego kontaktu. Zniszczone zostają możliwości  złagodzenia wstydu, bólu i poczucia winy, związanych z własnym ciałem.

Bibliografia:
D. Bernstein, „Female Genital Anxieties, Conflicts and Typical Mastery Modes”, IJP (1990) 71:151-165, tłum. J. Mądry.
F. De Massi, “The Sadomasochistic Perversion”, Karnac, 2003.
A. Lemma, „Under the Skin”, Routledge, 2010.
P. Mollon, „The inherent shame of sexuality”, (w:) “Shame and Sexuality”, Routledge, 2008, tłum. L. Kalita
D. Pines, “A Woman’s Unconsious Use of Her Body”, Routledge, 2010.
G.Pollock, „”The Visual poetica of shame: a feminist Reading of Freud’s Three Essays on the Theory of Sexuality (w:) “Shame and Sexuality’, tłum. L. Kalita.
E. Welldon, „Matka, madonna, dziwka”, Ingenium, 2010.

-------------------------------------------------------------------------
[1] S. Plath, “Źdźbło w oku”, (w:) „Liryki najpiękniejsze”, Algo 2008, s.7-8, tłum. T. Truszkowska.
[2] P. Mollon, „The inherent shame of sexuality”, (w:) “Shame and Sexuality”, Routledge, 2008, s.23, 32, tłum. L. Kalita
[3]  Por. E. Welldon, „Kobieca perwersja seksualna” (w:) „Matka, madonna, dziwka”, Ingenium, 2010.
[4] D. Bernstein, „Female Genital Anxieties, Conflicts and Typical Mastery Modes”, IJP (1990) 71:151-165, s. 153, tłum. J. Mądry.
[5] G.Pollock, „”The Visual poetica of shame: a feminist Reading of Freud’s Three Essays on the Theory of Sexuality (w:) “Shame and Sexuality’, s. 124, tłum. L. Kalita.
[6] Lemma  używa słowa „desire”; zdecydowałam się przetłumaczyć je jako  pragnienie, bo to pojęcie zawiera w sobie obecne w angielskim słowie  aspekty znaczeniowe „wish” i „longing”, czego nie oddaje polskie słowo  „pożądanie”
[7] A.  Lemma, „Under the Skin”, Routledge, 2010, s. 26.  Autorka zwraca tu  uwagę na inny wymiar wczesnej relacji niż zdolność do kontenerowania.  Chodzi o brak aktywnego pragnienia. Anne Alvarez pisze, że matka w  procesie rozwoju musi „przywoływać” swoje dziecko (por. A. Alvarez,  „Live Company”, Routledge 1992, rozdz.5).  To daje dziecku opisywane  przez Lemmę doświadczenie bycia obiektem czyjegoś pragnienia.
[8] Ibidem, s. 29.
[9] Takie  rozwiązania opisuje na przykład Franco de Massi w książce „The  Sadomasochistic Perversion” w rozdziale: „Infantile Trauma and  Perversion”.
Wróć do spisu treści