Zmiana i rozwój - Krakowska Szkoła Psychoterapii Psychoanalitycznej

Kraków, ul. Śliska 16, lok. 2
576 305 609
poczta@kspp.edu.pl
Przejdź do treści
Czytelnia
ROBERT HINSHELWOOD
Zmiana i rozwój - Betty Joseph

Przykład: Dziecko, które ciągnęło za włosy.
 
Zalękniony  i trudny chłopiec w wieku trzech i pół roku (określany jako C.)  ilustruje znaczny ruch emocjonalny w toku kilku sesji:
 
…nagle  rzucił się na mnie, pociągnął mnie za włosy i wyrwał ich bardzo małą  garstkę; otworzył dłoń, spojrzał na wyrwane włosy z przerażeniem,  chwycił za pled i przykrył nim moją głowę, tak że byłam jakby w  namiocie. Próbowałam pomóc mu zrozumieć jego lęki dotyczące tego, co  może zobaczyć, gdy spojrzy na mnie, i tego, co zrobił. On powoli się  podniósł, zerknął pod pled na moją głowę, a potem się odsunął. Gdy  próbowałam zdjąć z głowy pled, żeby móc łatwiej z nim rozmawiać,  podbiegł do mnie z poduszką i przykrył mi nią głowę.
 
Spotykamy  C. w rozpaczliwej sytuacji: uszkodził swoją analityczkę, a potem musiał  radzić sobie ze swoimi uczuciami z tym związanymi. Jego obroną są próbą  sprawienia, by nie mógł zobaczyć tego, co zrobił. Chłopiec zmaga się z  równowagą swoich namiętności, przeskakuje między skrajnościami: skrucha  czy wściekłość; widzieć, czy nie widzieć; zbliżyć się czy się wycofać.  Jest w nim natłok konkurencyjnych prądów emocjonalnych.
 
Znowu  powiedziałam o jego lękach. Wtedy on określił sytuację, mówiąc bardzo  wyraźnie: „pociągniesz mnie za włosy” i odsunął się jeszcze dalej ode  mnie. Gdy zbliżał się koniec sesji, chłopiec wybiegł z pokoju zabaw  minutę lub dwie przed czasem.
 
Pomimo  generalnie nieskontenerowanego stanu pacjenta, analityczka nadal  próbuje mówić i zawrzeć w swoich słowach to, co jej zdaniem się z nim  dzieje. W końcu chłopiec miał kilka własnych słów – „pociągniesz mnie za  włosy”. Ale potem nadal czuł potrzebę ucieczki w bezpieczne miejsce.
 
…kilka  tygodni później C. przyszedł na sesję bardzo dziki i wyraźnie  poruszony. Kilkukrotnie odnosił się do mnie, analityczki, jako do  „niegrzecznego chłopca”; raz powiedział, że jestem „utrapieniem”.  Pomyślałam, że w ten sposób pokazuje mi, w tej sesji, swoje duże lęki  dotyczące tego, że jest zły, że jest kłopotem i utrapieniem dla swoich  rodziców, zwłaszcza, że jego matka była niezdrowa. W miarę jak sesja  toczyła się dalej, chłopiec się uspokoił; stojąc przy stole i trzymając  rzeczy związane gumkami, powiedział cicho i znienacka: „Pociągnąłem cię  za włosy, pamiętasz?” Skomentowałam prosto jego zmartwienie i poczucie  winy dotyczącego tego, co czuł, że mi zrobił, a on dodał: „Pocałowałem,  pamiętasz?” To jest oczywiście, z pewnego punktu widzenia, wyraźne  zaprzeczenie – nie pocałował, tylko uciekł. Ale sądzę, że jest tu coś  bardziej dynamicznego, co trzeba zrozumieć. C. potrafił wnieść do sesji  wspomnienie, które pokazywało ciężar poczucia winy i lęku, jaki dźwigał w  sobie – ale teraz też: tkliwe uczucie.
 
Psychoanalityczka  pokazuje nam, jak chłopiec dalej przepracowywał to doświadczenie,  przywracając je do życia w pewnej wiązce pamięci, i w istocie, z pewnym  niepokojem, dając radę je naprawić wyimaginowanym pocałunkiem. To  doświadczenie nie było martwe i nieaktualne.
 
Wskazuje  to, że w tej drugiej sesji chłopiec poczuł ulgę spowodowaną tym, że  zdołał wypowiedzieć, a ja byłam w stanie zaakceptować, jego wspomnienie o  jego „złych” uczynkach, i to mogło częściowo wywołać ideę pocałunku.
 
Treść  tego materiału ma wynik końcowy, który jest faktyczną próbą  zadośćuczynienia w emocjonalny sposób – w formie pocałunku. Pomimo że  rozważana reakcja była opóźniona (nastąpiła podczas sesji kilka tygodni  później), widzimy, że C. w końcu odczuwa ulgę. Ale w tym wszystkim  pozostaje głębokie poczucie kontaktu między chłopcem a analityczką; i  był to kontakt odczuwany głęboko przez samą analityczkę, sądząc po tym,  jak była wzruszona wyimaginowanym pocałunkiem chłopca. Zarówno  analityczka, jak i chłopiec, zdają sobie sprawę z potężnych prądów  uczuciowych. Oboje zdają się akceptować te zaburzające prądy. Ten poziom  ulgi ma bardzo różną jakość od przytępiającego procesu eliminującego  zaburzenie. Ten przykład wskazuje, że płynna zmiana zaszła w okresie  między opisanymi dwiema sesjami. Pomimo obrony jaką jest zaprzeczenie,  doświadczenie nie jest przytępione, jak to mogłoby być w bardziej  patologicznych organizacjach, w których taki kontakt jest szybko  zrywany. Doświadczenie to pozostało aktywnym momentem w umyśle C.,  takim, który mógł być nadal przywoływany do życia, gdy chłopiec nad nim  pracował. Te zachodzące z momentu na moment emocjonalne wzloty i upadki  są treścią ludzkich relacji i kontrastują z zablokowanymi pozycjami.  Mają one kluczowe znaczenie terapeutyczne:
 
Myślę,  że jednym z głównych celów naszej terapii jest praca nad tym, by takie  zmiany zachodziły w sposób mniej ślepy i mniej automatyczny; aby one i  ich elementy stały się bardziej świadome i łatwiejsze do opanowania dla  ego, w zdrowszy, bardziej elastyczny i realistyczny sposób… Gdybyśmy  mieli uważać, że można je wyeliminować, to zachęcalibyśmy do  rozszczepienia. (Joseph, 1989, s. 201)
 
W  pewnym sensie opanowana i nieosądzająca wiedza analityka powinna stać  się wiedzą pacjenta. Ważne jest, żebyśmy mieli kontakt z tymi zmianami, a  nie osądzali ich. Pacjent stara się najlepiej jak umie radzić sobie ze  swoimi trudnościami i lękami. Osądzająca postawa nie pomaga pacjentowi  zrozumieć, ani nie pomaga analitykowi utrzymać jasnego umysłu, by  przyjąć te doświadczenia, które pacjent chciałby, żeby analityk  zrozumiał.

Wróć do spisu treści